niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 4

Gdy dojechaliśmy do hotelu było około 3 w nocy.
Seung Ri wytłumaczył mi,że hotel jest zaraz obok studia YG-Nie trzeba nawet przechodzić przez ulicę-mówił.
Chłopak  pokazał mi mój pokój-Był wielkości mojego całego mieszkania...
Były w nim duże okna,salon a nawet barek.Sypialnia i oczywiście łazienka były w oddzielnych pokojach.Obydwa pomieszczenia były równie duże.W sypialni było ogromne,mięciutkie łóżko,dwie szafki nocne i komoda-wszystkie meble w tym pokoju były w czarnym kolorze.
W salonie zaś królowała biel.Pomieszczenie wydawało się bardzo jasne,mimo ,że była noc.
Na jednej ze ścian wisiała ogromna plazma,a przed nią-biała skórzana kanapa.Kilka szafeczek i półka na  książki...
Łazienka była obłożona jasno-zielonymi płytkami,a na środku stała wanna.
-Jeśli byś czegoś potrzebowała ,to mój pokój jest na końcu korytarza po lewej.Pokój pana Parka jest na przeciwko-powiedziała Panda-A teraz odpocznij.Dobranoc-uśmiechnął się delikatnie.
-Dobranoc-opowiedziałam,podążając  wzrokiem za chłopakiem.
Zmyłam makijaż,ubrałam się w krótkie ,luźne spodenki i rozciągniętą fioletową bluzkę,która służyła mi za piżamę i rzuciłam się na łóżko.Chciałam krzyczeć z radości w poduszkę,ale nie miałam siły.Po kilku minutach zasnęłam.

22 Listopad,5:03
Obudziło mnie burczenie mojego włąsnego  brzucha.
-No już ,już -zwróciłam się do swojego żołądka.Tak,to normalne,że rozmawiam ze swoimi organami.
Wyciągnęłam z torby podróżnej bochenk chleba tostowego.Kocham go jeść.Mogę go jeść na okrągło.Wyjęłam dwie kromki i zjadłam łapczywie.
Jak na złość ,za chwilę dostałam czkawki. 
-Tak Emma,wzięłaś chleb tostowy,a nie wzięłaś picia.Bardzo w twoim stylu...
I co teraz?
Zarzuciłam bluzę i poszłam na poszukiwania jakieś "jadłodajni".
W każdym filmie,jadalnie zawsze są na dole...więc zaryzykujmy!
Poszłam w stronę windy .Nacisnęłam guzik,i po chwili weszłam do środka.
Zjechałam na dół .
Po lewej była recepcja i drzwi wejściowe,po drugiej zaś hol.
Obstawiam prawą-pomyślałam i powędrowałam w stronę holu.
Nie było tam żywej duszy,a drogę rozświetlało jedynie delikatne światło lampek ściennych.
Stanęłam przed szklanymi drzwiami z napisem "Jadalnia".
-Bingo!
Weszłam do środka.
W jadalni było mnóstwo ,elegancko zastawionych stołów.Panowała tam totalna ciemnica.
-Skoro jest tu jadalnia,to musi być też kuchnia-szepnęłam sama do siebie.
Faktycznie ,za kilkoma rzędami stołów,był barek ,a za nim kuchnia.Z tego co zrozumiałam,goście mogli patrzeć jak przyrządzane są potrawy.
Obeszłam barek i dotarłam do kuchni.
Rozejrzałam się dookoła.
-Hej .ty!-usłyszałam męski głos-Co ty tu robisz ,hę?
Stanęłam przestraszona.
-J-Ja...-rozejrzałam się po raz drugi po pomieszczeniu.Dopiero po chwili dostrzegłam postać siedzącą dosłownie pod jednym ze stołów.
-Ja tylko szukałam czegoś do picia...
-Podejdź tutaj.
Posłusznie podeszłam do stołu i kucnęłam.
Moje oczy dojrzały bosego G-Dragona,który obżerał się płatkami kukurydzanymi.
-To ty jesteś Emma,prawda?-spytał chłopak ,podając mi butelkę wody.
-Tak to ja.
Smoczy uśmiechnął się szeroko-Nie sądziłem,że spotkam cię w kuchni.Zazwyczaj tylko ja się tu zaszywam.
-Haha..tak ,słyszałam ,że lubisz podjadać.
Jeszcze zanim zdążyłam odkręcić butelkę czknęłam ze trzy razy.
-Czkawka cie zaatakowała co?Daj,pomogę-powiedział zabierając mi butelkę i odkręcając korek.
-Dziękuję-powiedziałam i czym prędzej wzięłam kilka łyków wody.
Chłopak bacznie mi się przyglądał,odgarniając co chwila niesforne,blond kosmyki z czoła.
-Wybacz ,że nie przyszedłem na lotnisko by cię przywitać,ale byłem strasznie zajęty.Dopiero dwie godziny temu wróciłem do hotelu...
-Oh,t-to nic.Rozumiem,że twoja praca jest bardzo ciężka.
Chłopak pokiwał głową,biorąc do ust kilka płatków kukurydzanych-Chcesz trochę?-spytał podsuwając mi miskę.
-N-nie,dziękuję...Chociaż,może się skuszę na jednego.
Chłopak wybuchał śmiechem.Na żywo był jeszcze ładniejszy.Mimo tego ,że nie był wystylizowany,nie miał makijażu a jego włosy wyglądały jak po huraganie,Ji Yong był bardzo atrakcyjny.
-Co myślisz o Seung Ri'm?-spytał Smoczy.
-J-ja..no...Nie znam go jeszcze zbyt dobrze,ale wydaje się bardzo miły.
-Tak,nasz maknae jest przyjacielski.Czasem aż za bardzo-chłopak przewrócił oczami.Ale to dobry dzieciak-zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się,po czym ziewnęłam(deja vu?).
-Jesteś śpiąca co?W sumie to ja też.Lepiej chodźmy spać,o 11 musimy być gotowi.
-Gotowi...do czego?
-Tego właśnie nie wiem.Prezes powiedział,żebyśmy o 11 zebrali się przy recepcji.Nie powiedział już dlaczego...
Oboje wyczołgaliśmy się spod stołu i poszliśmy do windy.
GD odprowadził mnie pod same drzwi(pomijając fakt,że mój pokój znajdował się na przeciwko jego pokoju).
-D-Dobranoc-rzuciłam ,zanim chłopak zamknął drzwi.
Stał przez chwilę w bezruch,po czym spojrzał na mnie z lekko wymuszonych uśmiechem-Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz