Gdy
dojechaliśmy do hotelu było około 3 w nocy.
Seung
Ri wytłumaczył mi,że hotel jest zaraz obok studia YG-Nie trzeba
nawet przechodzić przez ulicę-mówił.
Chłopak pokazał mi mój pokój-Był wielkości mojego całego
mieszkania...
Były
w nim duże okna,salon a nawet barek.Sypialnia i oczywiście łazienka
były w oddzielnych pokojach.Obydwa pomieszczenia były równie
duże.W sypialni było ogromne,mięciutkie łóżko,dwie szafki nocne
i komoda-wszystkie meble w tym pokoju były w czarnym kolorze.
W
salonie zaś królowała biel.Pomieszczenie wydawało się bardzo
jasne,mimo ,że była noc.
Na
jednej ze ścian wisiała ogromna plazma,a przed nią-biała skórzana
kanapa.Kilka szafeczek i półka na książki...
Łazienka
była obłożona jasno-zielonymi płytkami,a na środku stała wanna.
-Jeśli
byś czegoś potrzebowała ,to mój pokój jest na końcu korytarza
po lewej.Pokój pana Parka jest na przeciwko-powiedziała Panda-A
teraz odpocznij.Dobranoc-uśmiechnął się delikatnie.
-Dobranoc-opowiedziałam,podążając
wzrokiem za chłopakiem.
Zmyłam
makijaż,ubrałam się w krótkie ,luźne spodenki i rozciągniętą
fioletową bluzkę,która służyła mi za piżamę i rzuciłam się
na łóżko.Chciałam krzyczeć z radości w poduszkę,ale nie miałam
siły.Po kilku minutach zasnęłam.
22
Listopad,5:03
Obudziło
mnie burczenie mojego włąsnego brzucha.
-No
już ,już -zwróciłam się do swojego żołądka.Tak,to normalne,że
rozmawiam ze swoimi organami.
Wyciągnęłam
z torby podróżnej bochenk chleba tostowego.Kocham go jeść.Mogę
go jeść na okrągło.Wyjęłam dwie kromki i zjadłam łapczywie.
Jak
na złość ,za chwilę dostałam czkawki.
-Tak
Emma,wzięłaś chleb tostowy,a nie wzięłaś picia.Bardzo w twoim
stylu...
I
co teraz?
Zarzuciłam
bluzę i poszłam na poszukiwania jakieś "jadłodajni".
W
każdym filmie,jadalnie zawsze są na dole...więc zaryzykujmy!
Poszłam
w stronę windy .Nacisnęłam guzik,i po chwili weszłam do środka.
Zjechałam
na dół .
Po
lewej była recepcja i drzwi wejściowe,po drugiej zaś hol.
Obstawiam
prawą-pomyślałam i powędrowałam w stronę holu.
Nie
było tam żywej duszy,a drogę rozświetlało jedynie delikatne
światło lampek ściennych.
Stanęłam
przed szklanymi drzwiami z napisem "Jadalnia".
-Bingo!
Weszłam
do środka.
W
jadalni było mnóstwo ,elegancko zastawionych stołów.Panowała tam
totalna ciemnica.
-Skoro
jest tu jadalnia,to musi być też kuchnia-szepnęłam sama do siebie.
Faktycznie
,za kilkoma rzędami stołów,był barek ,a za nim kuchnia.Z tego co
zrozumiałam,goście mogli patrzeć jak przyrządzane są potrawy.
Obeszłam
barek i dotarłam do kuchni.
Rozejrzałam
się dookoła.
-Hej
.ty!-usłyszałam męski głos-Co ty tu robisz ,hę?
Stanęłam
przestraszona.
-J-Ja...-rozejrzałam się po raz drugi po pomieszczeniu.Dopiero po chwili dostrzegłam
postać siedzącą dosłownie pod jednym ze stołów.
-Ja
tylko szukałam czegoś do picia...
-Podejdź
tutaj.
Posłusznie
podeszłam do stołu i kucnęłam.
Moje
oczy dojrzały bosego G-Dragona,który obżerał się płatkami
kukurydzanymi.
-To
ty jesteś Emma,prawda?-spytał chłopak ,podając mi butelkę wody.
-Tak
to ja.
Smoczy uśmiechnął się
szeroko-Nie sądziłem,że spotkam cię w kuchni.Zazwyczaj tylko ja
się tu zaszywam.
-Haha..tak ,słyszałam ,że
lubisz podjadać.
Jeszcze zanim zdążyłam
odkręcić butelkę czknęłam ze trzy razy.
-Czkawka cie zaatakowała
co?Daj,pomogę-powiedział zabierając mi butelkę i odkręcając
korek.
-Dziękuję-powiedziałam i czym
prędzej wzięłam kilka łyków wody.
Chłopak bacznie mi się przyglądał,odgarniając co chwila niesforne,blond kosmyki z czoła.
-Wybacz ,że nie przyszedłem na
lotnisko by cię przywitać,ale byłem strasznie zajęty.Dopiero dwie
godziny temu wróciłem do hotelu...
-Oh,t-to nic.Rozumiem,że twoja
praca jest bardzo ciężka.
Chłopak pokiwał głową,biorąc
do ust kilka płatków kukurydzanych-Chcesz trochę?-spytał
podsuwając mi miskę.
-N-nie,dziękuję...Chociaż,może
się skuszę na jednego.
Chłopak wybuchał śmiechem.Na
żywo był jeszcze ładniejszy.Mimo tego ,że nie był
wystylizowany,nie miał makijażu a jego włosy wyglądały jak po
huraganie,Ji Yong był bardzo atrakcyjny.
-Co myślisz o Seung
Ri'm?-spytał Smoczy.
-J-ja..no...Nie znam go jeszcze
zbyt dobrze,ale wydaje się bardzo miły.
-Tak,nasz maknae jest
przyjacielski.Czasem aż za bardzo-chłopak przewrócił oczami.Ale
to dobry dzieciak-zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się,po czym
ziewnęłam(deja vu?).
-Jesteś śpiąca co?W sumie to
ja też.Lepiej chodźmy spać,o 11 musimy być gotowi.
-Gotowi...do czego?
-Tego właśnie nie wiem.Prezes
powiedział,żebyśmy o 11 zebrali się przy recepcji.Nie powiedział
już dlaczego...
Oboje wyczołgaliśmy się spod
stołu i poszliśmy do windy.
GD odprowadził mnie pod same
drzwi(pomijając fakt,że mój pokój znajdował się na przeciwko
jego pokoju).
-D-Dobranoc-rzuciłam ,zanim
chłopak zamknął drzwi.
Stał przez chwilę w bezruch,po
czym spojrzał na mnie z lekko wymuszonych uśmiechem-Dobranoc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz