niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 3 cz.1

21 listopad,22:45
Ostatni raz sprawdzam walizki.Wszytskie ubrania i kosmetyki z moich półek zniknęły.
-Tylko pamiętaj-przestrzegałą mnie mama-uważaj na siebie i nie daj sie uwieść żadnemu skośnookemu!
Posłałam  mamie obrzydliwie sarkastyczny uśmiech i powędrowałam do łazienki.
Trzeba się umalować,no bo jak ja się tam im pokażę huh?
Zrobiłam kreskę eyelinerem,a dolną powiekę potraktowałam białą kredką.
Po raz ostatni rozczesałam te długie, blond kudły i wróciłam do pokoju.
-No mamo,już późno muszę się zbierać.O 24 mam samolot,a zanim tam dojedziemy z panem Elega...Park'iem...Panem Park'iem minie trochę czasu.
Mam uśmiechnęła się do mnie,zasiskając wargi-Kocham cię córeczko.Uważaj na siebie...
-Przeież nie będę tam sama,,,
-Tak wiem,tylko starsznie się o ciebie boję, wiesz?...Ale ..no już dobrze ,dobrze idź-Powiedziała całując mnie w czoło.
Przy drzwaich dodała jeszcze "Baw się dobrze".
Zeszłam,a raczej zbiegłam po schodach,budząc przy tym połowę sąsiadów.
Przed blokiem w samochodzie czekał pan Park i pani Martyna ("Ruda").
Zapakowałam moje dwie walizki i torby podróżne do bagażnika,a sama usiadłam na tylnim siedzeniu.
<Po Koreańsku>
-Gotowa?-spytał męższczyzna patrząc w tylnie lusterko.
Zamknęłam oczy i wziełam głęboki wdech-Gotowa.
***
Lot dłóżył się i dłużył, a ja zamiast spać i odpoczywać,uporczywie wpatrywałam się w okienko z nadzieją,że zaraz zobaczę Seul.W słuchawkach robrzmiewał głos Daesunga w piosence "I love you".
Ehh...kiedy w końcu dolecimy?Kończą mi się piosneki na MP3-ce.Nie mogę nawet spytać nikogo ile jeszcze czasu zosatło,bo wszystcy śpią...Taaak...znowu tylko ja nie moge zasnąć.Na myśl,że już za kilka godzin spotkam BigBang...miałam ochotę krzyczeć z radości.Tymczasem nie mogłam nawet się odezwać,by nie obudzić kogoś z moich towarzyszy.Zerknęłam przez malutkie okienko.W dole widziałam tylko mikroskopijne,aczkolwiek piękne światełka,które mieniły isę różnymi kolorami.
Po tym jak moi znajomi dowiedzieli się o wygranej,nagle zostałam bardzie lubiana.Zanczy "lubiana"-za fałszywych przyjaciół to ja dziękuję.Aczkolwiek miło jest być w ciągłym centrum uwagi.Co chwila ktoś się mnie pytał:"To jak sie ten zespół nazywa?'',"Będziesz w TV?Tak?A na jakim programie?","Powiedz coś po Koreańśku...".
Nagle z głośników rozległ się głos stewardessy.
-Za pięć minut będziemy lądować,proszę zapiąć pasy bezpieczeństwa.Mam nadzieję ,że lot był dla państwa przyjemny.Dziękuję i mam nadzieję,że następnym razem ,państwo również wybiorą naszą linię lotniczą.
Pan Park gwałtownie się obudził.
<Po Koreańsku >
-C-Co...?Już jesteśmy?-spytał rozkojarzony
-Tak,za chwilę lądujemy-zakryłam usta dłonią,by powsztrymać śmiech-Troszeczkę się pan...obślinił .
Pani Martyna w odróżneiniu ode mnie wybuchnęła głośnym śmiechem.
Męższczyzna szybko otarł usta ręką,i zaczerwieniony spojarzał się na mnie.
Obdarowałam go szerokim uśmiechem.
Już po paru minutach wylądowaliśmy.
Był to mój pierwszy lot samolotem.Przyznam szczerze trochę się bałam,ale było całkiem przyjemnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz