21
listopad,22:45
Ostatni
raz sprawdzam walizki.Wszytskie ubrania i kosmetyki z moich półek
zniknęły.
-Tylko
pamiętaj-przestrzegałą mnie mama-uważaj na siebie i nie daj sie
uwieść żadnemu skośnookemu!
Posłałam mamie obrzydliwie sarkastyczny uśmiech i powędrowałam do łazienki.
Trzeba
się umalować,no bo jak ja się tam im pokażę huh?
Zrobiłam
kreskę eyelinerem,a dolną powiekę potraktowałam białą kredką.
Po raz
ostatni rozczesałam te długie, blond kudły i wróciłam do pokoju.
-No
mamo,już późno muszę się zbierać.O 24 mam samolot,a zanim tam
dojedziemy z panem Elega...Park'iem...Panem Park'iem minie trochę
czasu.
Mam
uśmiechnęła się do mnie,zasiskając wargi-Kocham cię
córeczko.Uważaj na siebie...
-Przeież nie będę tam sama,,,
-Tak
wiem,tylko starsznie się o ciebie boję, wiesz?...Ale ..no już dobrze
,dobrze idź-Powiedziała całując mnie w czoło.
Przy
drzwaich dodała jeszcze "Baw się dobrze".
Zeszłam,a raczej zbiegłam po schodach,budząc przy tym połowę sąsiadów.
Przed
blokiem w samochodzie czekał pan Park i pani Martyna ("Ruda").
Zapakowałam
moje dwie walizki i torby podróżne do bagażnika,a sama usiadłam
na tylnim siedzeniu.
<Po
Koreańsku>
-Gotowa?-spytał
męższczyzna patrząc w tylnie lusterko.
Zamknęłam oczy i wziełam głęboki wdech-Gotowa.
***
Lot
dłóżył się i dłużył, a ja zamiast spać i
odpoczywać,uporczywie wpatrywałam się w okienko z nadzieją,że
zaraz zobaczę Seul.W słuchawkach robrzmiewał głos Daesunga w
piosence "I love you".
Ehh...kiedy
w końcu dolecimy?Kończą mi się piosneki na MP3-ce.Nie mogę
nawet spytać nikogo ile jeszcze czasu zosatło,bo wszystcy
śpią...Taaak...znowu tylko ja nie moge zasnąć.Na myśl,że już
za kilka godzin spotkam BigBang...miałam ochotę krzyczeć z
radości.Tymczasem nie mogłam nawet się odezwać,by nie obudzić
kogoś z moich towarzyszy.Zerknęłam przez malutkie okienko.W dole
widziałam tylko mikroskopijne,aczkolwiek piękne światełka,które
mieniły isę różnymi kolorami.
Po tym
jak moi znajomi dowiedzieli się o wygranej,nagle zostałam bardzie
lubiana.Zanczy "lubiana"-za fałszywych przyjaciół to ja
dziękuję.Aczkolwiek miło jest być w ciągłym centrum uwagi.Co
chwila ktoś się mnie pytał:"To jak sie ten zespół
nazywa?'',"Będziesz w TV?Tak?A na jakim programie?","Powiedz
coś po Koreańśku...".
Nagle z
głośników rozległ się głos stewardessy.
-Za pięć
minut będziemy lądować,proszę zapiąć pasy bezpieczeństwa.Mam
nadzieję ,że lot był dla państwa przyjemny.Dziękuję i mam
nadzieję,że następnym razem ,państwo również wybiorą naszą linię lotniczą.
Pan Park
gwałtownie się obudził.
<Po
Koreańsku >
-C-Co...?Już
jesteśmy?-spytał rozkojarzony
-Tak,za
chwilę lądujemy-zakryłam usta dłonią,by powsztrymać śmiech-Troszeczkę się pan...obślinił .
Pani Martyna w odróżneiniu ode mnie wybuchnęła głośnym śmiechem.
Męższczyzna
szybko otarł usta ręką,i zaczerwieniony spojarzał się na mnie.
Obdarowałam
go szerokim uśmiechem.
Już po
paru minutach wylądowaliśmy.
Był to
mój pierwszy lot samolotem.Przyznam szczerze trochę się bałam,ale
było całkiem przyjemnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz