niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 5

22 Listopad,10:20
Zadzwonił budzik.Z niechęcią otworzyłam oczy,i z jeszcze większa niechęcią usiadłam na łóżku.
Przed oczami nadal miałam G-Dragona,który mówi mi "dobranoc"...
SŁODKI JEZU...SAM SMOCZY POWIEDZIAŁ MI DOBRANOC!!!
Momentalnie się rozbudziłam i wstałam na nogi.
Spojrzałam przez okno-pogoda była piękna.Słońce świeciło a na niebie widoczne były tylko pojedyńcze chmurki.Wiatr tylko delikatnie podmuchiwał.
Wyjęłam z torby mój biały sweterek w czarne paski,czarne spodenki ,ciemne rajstopy i moje niezniszczalne białe converse.Szybko przeprasowałam żelazkiem(które znalazłam w pokoju) sweter,ponieważ nie wyglądał zbyt dobrze po podróży.
Zanim się ubrałam,umalowałam i spakowałam w moją czarną torebkę,minęło 30 minut.
Smoczy mówił,że o 11 mamy się zebrać przy recepcji.Ale pan Park nic o tym nie wspomniał...
Rozsiadłam się więc na środku podłogi ,gryząc kromkę chleba tostowego.
Minęły aż dwie minuty.
Nie,no ...a co jeśli oni tam na mnie czekają?Wyjdę na spóźnialską!
Wzięłam torbę w rękę i wyszłam z pokoju.Pojechałam na dół.
Wysiadając z windy ,rozejrzałam się dookoła.Kręciło się tam kilku ludzi,ale to nikt,na kogo czekałam.Poszłam w stronę foteli,które znajdowały się na przeciwko recepcji.
Siedział tam jakiś mężczyzna ,ale nie zwróciłam na niego uwagi.Wyjęłam telefon i udawałam,że pisze SMS'a.Czułam na sobie wzrok faceta,który przeglądał jakieś czasopismo.Co chwila zerkał w moją stronę.Jednak ja uparcie wpatrywałam się w telefon,udając,że nie zauważam jego spojrzeń.
-Z kim tak piszesz?
-To nie pana sprawa.-burknęłam oschle.
Ding Ding!
Czerwona lampeczka w pustej główce Emmy się zapaliła.
-T.O.P...-Podniosłam wzrok .
-Tak,to ja-chłopak uśmiechnął się zawadiacko-I na przyszłość-Jak już udajesz ,że coś piszesz na telefonie,to chociaż dotknij palcami klawiatury.
Szybko poderwałam się z siedzenia i ukłoniłma się w stronę Hyun'a.
On też wstał i podał mi rękę.
Ludzie trzymajcie mnie!Te jego ciemne oczy przewiercają mnie an wylot!A jego włosy...Idealnie czarne i takie błyszczące...
-Co tu robisz tak wcześnie?
-Słyszałam ,że o 11 mamy się tu wszyscy spotkać.
-Tak to prawda,ale bierz poprawkę na to z kim masz się spotkać-chłopacy zawsze i wszędzie się spoźniają minimum 15 minut-wzruszył ramionami.
-W takim razie,co ty tu robisz tak wcześnie?
-Ja jestem  "TYM PUNKTUALNYM ".Zawsze czekam najdłużej-zaśmiał się T.O.P.
-To tak samo jak ja-uśmiechnęłam się-Nienawidzę się spóźniać.
Przez chwile siedzieliśmy w milczeniu.
-Wiesz,filmik który nam przesłałaś bardzo nas poruszył.
-N-Naprawdę?-spuściłam wzrok-To...to chyba dobrze...?
-Seung Ri miał łzy w oczach jak to oglądał-prychnął chłopak-Z resztą,ja też.
Spojrzałam na niego  ukradkiem.Z jednej strony wydawał się niedostępny ,a z drugiej miły i uroczy.
Uważaj Emma ,to mieszanka wybuchowa...Ale za to jaka pociągająca...
-TaeYang powiedział,że jeśli nie wybiorą cie na zwyciężczynie,to odchodzi z YG.
Zaśmiałam się-Serio?
-Tak!Stwierdził,że idealnie zrozumiałaś ,jak on to ujął "Sens istnienia naszego zespołu".
Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę.
-Wiesz-wtrącił nagle-nie zachowujesz się jak fanka.Rozmawiasz z jednym ze swoich idoli,jak ze sprzedawcą cukierków.To dość dziwne.Podejrzewam,że każda inna fanka rzucałaby mi się na szyję i mówiła jak bardzo mnie kocha-powiedział śmiejąc się cicho.
-Oh,uwierz,Tez bym chciała,ale jakoś próbuję się powstrzymywać.Też bym chciała się do ciebie przytulić i najlepiej nie puszczać...
-W takim razie-powiedział wstając-Nie krępuj się.
Spojrzałam na Hyun'ga jak na wariata.Po chwili jednak pokręciłam głową i wstałam.
Podeszłam powoli do chłopaka i  już go miałam objąć....
-Emma!
Szybko zrobiłam krok do tyłu.
T.O.P westchnął i posłał mi dwuznaczny uśmiech.
Seung Ri podszedł do mnie i objął mnie-Jak ci się spało?
Zdziwiona i sparaliżowana nie mogłam się ruszyć.CO TA PANDA ROBI,DO JASNEJ...?!
-D-Dobrze...Dziękuję-wydukałam.
-Poznaj resztę BigBang-powiedział pokazując ręką na trójkę chłopaków.
-Witaj Emma!-podszedł do mnie Daesung z wielkim uśmiechem na twarzy...no jak to Daesung-Miło mi cię poznać.Już nie mogłem się doczekać ,aż cie spotkam!
Daesung zawsze kojarzył mi się z małym dzieckiem,które dostało lizaka i cieszy się zniewiadomo czego.Na początku uważałam to za dziwne,ale po jakimś czasie  zaczęłam mu zazdrościć.Zawsze i wszędzie umiał znaleźć pozytywy.Mimo wszystko zawsze pocieszał przyjaciół i obdarowywał ich uśmiechem,mimo ,że sam potrzebował wsparcia.
-Ciebie również miło poznać-uśmiechnęłam się do chłopaka-A gdzie się podziały twoje szare włosy?
Chłopak zaśmiał się-Postanowiłem wrócić do blondu.Odcienie od niebieskiego do Szarego należą do Hyun'ga.
-Słyszałem-odburczał T.O.P.Po chwili jednak wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Następny podszedł GD.
-My się już znamy,ale co tam -powiedział ,jednocześnie czochrając mi włosy-Młoda cierpi na bezsenność i syndrom pustego żołądka-zaśmiał się.
-Ej!Wcale nie jestem  od ciebie aż tak bardzo młodsza-powiedziałam z udawanym oburzeniem-Tylko...-zaczęłam liczyć na palcach-...Nieważne...
Znowu wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Taeyang podszedł do mnie wolnym krokiem.
-Długo na ciebie czekaliśmy-powiedział ,podnosząc rękę bym przybiła mu "żółwika".Zanim jednak zdążyłam podnieść dłoń,chłopak przyciągną mnie do siebie i mocno uściskał.
Nagle zapanowała cisza.Pozostali chłopacy przyglądali się tej scenie w milczeniu.
-Cieszymy się ,że tu jesteś -powiedział chłopak ,puszczając mnie (i dając mi zporotem oddychać).
Czułam jak rumieniec zalewa całą moją twarz.
-Ja też się cieszę...Nie,"cieszę" to za mało!Jestem wam dozgonnie wdzięczna za to,że tu mogę być ...i-i za to,że tak miło mnie przywitaliście!I za to,że....Ludzie wy właśnie spełniacie moje marzenia!-zakryłam usta dłońmi by nie zaśmiać się jak psychopatka.Zaczęłam delikatnie podskakiwać z radości-Jestem tak CHOLERNIE szczęśliwa!
Na twarzy każdego z chłopaków pojawił się uśmiech.
Gdy tylko się uspokoiłam ,przyszedł pan Park.
Wszyscy się mu ukłoniliśmy.
-Tak,tak dzieciaki.Nie mamy czasu!Wsiadajcie do samochodu!
-A co ze śniadaniem-spytał rozczarowanym głosem GD.
-Ji Yong a ty zawsze o jednym?!Do samochodu i to już-powiedział Elegancik.Jednak za chwile odwrócił się w moją stronę ,uśmiechnął i puścił mi oczko-No już Emma,idź do samochodu.

niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 4

Gdy dojechaliśmy do hotelu było około 3 w nocy.
Seung Ri wytłumaczył mi,że hotel jest zaraz obok studia YG-Nie trzeba nawet przechodzić przez ulicę-mówił.
Chłopak  pokazał mi mój pokój-Był wielkości mojego całego mieszkania...
Były w nim duże okna,salon a nawet barek.Sypialnia i oczywiście łazienka były w oddzielnych pokojach.Obydwa pomieszczenia były równie duże.W sypialni było ogromne,mięciutkie łóżko,dwie szafki nocne i komoda-wszystkie meble w tym pokoju były w czarnym kolorze.
W salonie zaś królowała biel.Pomieszczenie wydawało się bardzo jasne,mimo ,że była noc.
Na jednej ze ścian wisiała ogromna plazma,a przed nią-biała skórzana kanapa.Kilka szafeczek i półka na  książki...
Łazienka była obłożona jasno-zielonymi płytkami,a na środku stała wanna.
-Jeśli byś czegoś potrzebowała ,to mój pokój jest na końcu korytarza po lewej.Pokój pana Parka jest na przeciwko-powiedziała Panda-A teraz odpocznij.Dobranoc-uśmiechnął się delikatnie.
-Dobranoc-opowiedziałam,podążając  wzrokiem za chłopakiem.
Zmyłam makijaż,ubrałam się w krótkie ,luźne spodenki i rozciągniętą fioletową bluzkę,która służyła mi za piżamę i rzuciłam się na łóżko.Chciałam krzyczeć z radości w poduszkę,ale nie miałam siły.Po kilku minutach zasnęłam.

22 Listopad,5:03
Obudziło mnie burczenie mojego włąsnego  brzucha.
-No już ,już -zwróciłam się do swojego żołądka.Tak,to normalne,że rozmawiam ze swoimi organami.
Wyciągnęłam z torby podróżnej bochenk chleba tostowego.Kocham go jeść.Mogę go jeść na okrągło.Wyjęłam dwie kromki i zjadłam łapczywie.
Jak na złość ,za chwilę dostałam czkawki. 
-Tak Emma,wzięłaś chleb tostowy,a nie wzięłaś picia.Bardzo w twoim stylu...
I co teraz?
Zarzuciłam bluzę i poszłam na poszukiwania jakieś "jadłodajni".
W każdym filmie,jadalnie zawsze są na dole...więc zaryzykujmy!
Poszłam w stronę windy .Nacisnęłam guzik,i po chwili weszłam do środka.
Zjechałam na dół .
Po lewej była recepcja i drzwi wejściowe,po drugiej zaś hol.
Obstawiam prawą-pomyślałam i powędrowałam w stronę holu.
Nie było tam żywej duszy,a drogę rozświetlało jedynie delikatne światło lampek ściennych.
Stanęłam przed szklanymi drzwiami z napisem "Jadalnia".
-Bingo!
Weszłam do środka.
W jadalni było mnóstwo ,elegancko zastawionych stołów.Panowała tam totalna ciemnica.
-Skoro jest tu jadalnia,to musi być też kuchnia-szepnęłam sama do siebie.
Faktycznie ,za kilkoma rzędami stołów,był barek ,a za nim kuchnia.Z tego co zrozumiałam,goście mogli patrzeć jak przyrządzane są potrawy.
Obeszłam barek i dotarłam do kuchni.
Rozejrzałam się dookoła.
-Hej .ty!-usłyszałam męski głos-Co ty tu robisz ,hę?
Stanęłam przestraszona.
-J-Ja...-rozejrzałam się po raz drugi po pomieszczeniu.Dopiero po chwili dostrzegłam postać siedzącą dosłownie pod jednym ze stołów.
-Ja tylko szukałam czegoś do picia...
-Podejdź tutaj.
Posłusznie podeszłam do stołu i kucnęłam.
Moje oczy dojrzały bosego G-Dragona,który obżerał się płatkami kukurydzanymi.
-To ty jesteś Emma,prawda?-spytał chłopak ,podając mi butelkę wody.
-Tak to ja.
Smoczy uśmiechnął się szeroko-Nie sądziłem,że spotkam cię w kuchni.Zazwyczaj tylko ja się tu zaszywam.
-Haha..tak ,słyszałam ,że lubisz podjadać.
Jeszcze zanim zdążyłam odkręcić butelkę czknęłam ze trzy razy.
-Czkawka cie zaatakowała co?Daj,pomogę-powiedział zabierając mi butelkę i odkręcając korek.
-Dziękuję-powiedziałam i czym prędzej wzięłam kilka łyków wody.
Chłopak bacznie mi się przyglądał,odgarniając co chwila niesforne,blond kosmyki z czoła.
-Wybacz ,że nie przyszedłem na lotnisko by cię przywitać,ale byłem strasznie zajęty.Dopiero dwie godziny temu wróciłem do hotelu...
-Oh,t-to nic.Rozumiem,że twoja praca jest bardzo ciężka.
Chłopak pokiwał głową,biorąc do ust kilka płatków kukurydzanych-Chcesz trochę?-spytał podsuwając mi miskę.
-N-nie,dziękuję...Chociaż,może się skuszę na jednego.
Chłopak wybuchał śmiechem.Na żywo był jeszcze ładniejszy.Mimo tego ,że nie był wystylizowany,nie miał makijażu a jego włosy wyglądały jak po huraganie,Ji Yong był bardzo atrakcyjny.
-Co myślisz o Seung Ri'm?-spytał Smoczy.
-J-ja..no...Nie znam go jeszcze zbyt dobrze,ale wydaje się bardzo miły.
-Tak,nasz maknae jest przyjacielski.Czasem aż za bardzo-chłopak przewrócił oczami.Ale to dobry dzieciak-zaśmiał się.
Uśmiechnęłam się,po czym ziewnęłam(deja vu?).
-Jesteś śpiąca co?W sumie to ja też.Lepiej chodźmy spać,o 11 musimy być gotowi.
-Gotowi...do czego?
-Tego właśnie nie wiem.Prezes powiedział,żebyśmy o 11 zebrali się przy recepcji.Nie powiedział już dlaczego...
Oboje wyczołgaliśmy się spod stołu i poszliśmy do windy.
GD odprowadził mnie pod same drzwi(pomijając fakt,że mój pokój znajdował się na przeciwko jego pokoju).
-D-Dobranoc-rzuciłam ,zanim chłopak zamknął drzwi.
Stał przez chwilę w bezruch,po czym spojrzał na mnie z lekko wymuszonych uśmiechem-Dobranoc.

piątek, 10 stycznia 2014

Rozdział 3 cz. 2

*Hej,hej!Komentujcie kochani,komentujcie! :3
Zanim przeczytasz wejdź TU ,i przeczytaj "imiona bohaterów w opowiadaniu"!
Dla leniwych,proszę :)
 W opowiadaniu :
Seung Ri=  Seung RI,Panda
Daesung=  Daesung
Taeyang=  Taeyang
GD   =       Ji Young,Smoczy,GD,G-Dragon
T.O.P =    Hyun,T.O.P
*

22 listopad,2:47 czasu Koreańskiego
Przy wyjściu z samolotu pożegnała nas stewardessa.
Weszliśmy do środka portu lotniczego.Moja wyobraźnia podsuwała mi obrazy  zatłoczonych holi i śpieszących się pasażerów.Tymczasem na lotnisku było tylko kilka osób (w tym połowa usypiających).
Nie wiedziałam czego mogę się teraz spodziewać.Byłam mega ciekawa co będzie dalej.
Już niedługa miałam poznać chłopaków z BigBang,zwiedzić Seul i przebywać w siedzibie YG!
To wszystko wydawało się takie nieprawdopodobne !Muszę się uszczypnąć...
-Wszytko ok?-spytała Ruda ,patrząc na mnie z niepokojem-Coś cię swędzi...?
-Huh...?Aa...n-nie wszystko dobrze-to szczypanie to jednak nie był dobry pomysł...
Elegancik uporczywie się za czymś rozglądał.
-Proszę pana,a co z walizkami?
-Co?-potrząsnął głową-Ah walizki?Zostały już przewiezione do hotelu.
Potrząsnęłam głową na znak że rozumiem .
Nagle męższczyzna uśmiechnął się.
-Chodźcie-powiedział po czym zaczął iść w stronę drzwi.
Dopiero teraz zauważyłam ,że stoją tam pan z kamerą i pan z "wiszącym kotem".
Stało tam jeszcze kilku ludzi. Między innymi pani z czymś co wyglądało jak lustro,co miało służyć do odbijania światła .
Kamera najwidoczniej była już włączona.
Gdy byliśmy już kilka kroków przed ekipą,z tłumu wyłoniła się jakaś postać w płaszczu.
-Cześć ,cześć!-ukłonił się i wyciągnął  rękę żeby się przywitać.
Jednak ja ani drgnęłam .Stałam jak zamurowana,przez dobre pół minuty.
-Wszytko z nią ok?-spytał elegancik pani Marty,ta zaś wzruszyła ramionami.
Postać w płaszczu nadal trzymała wyciągniętą rękę.
-SEUNG RI!-krzyknęłam ,rzucając się chłopakowi w ramiona i mocno go ściskając.
Chłopak zaśmiał się nerwowo,rozejrzał po ekipie,aż w końcu odwzajemnił uścisk.
-Witam cię w imieniu całego YG!Czekaliśmy aż przybędziesz-powiedział swoim słodkim głosem-Jak ci minął lot?
Spojrzałam na chłopaka nie odklejając się od niego-D-Dobrze...
-W takim razie ,może pojedziemy do hotelu.Jest bardzo wcześnie, a ty na pewno chcesz odpocząć.
Skinęłam głową.
-Em...więc,może mnie...-powiedział zakłopotany.
-Przepraszam!-wydukałam odskakując od chłopaka jak oparzona.Spuściłam głowę,by ukryć rumieńce na policzkach.-J-ja..
Seung Ri poklepał mnie delikatnie po plecach i uśmiechnął się szeroko-Nic nie szkodzi.W takim razie chodźmy do samochodu.
Mimo,że ludzi z ekip było koło 10,tylko ja ,Panda i Elegancik pojechaliśmy czarnym,błyszczącym i rozległym BMW.W środku  siedział kierowca...Pff...nie kierowca, a szofer!Poczułam się jak prawdziwa gwiazda.Pan Park usiadł z przodu,obok kierowcy,a ja z Seung Ri'm usiadłam z tyłu.
Nie wiem czemu,ale cała ta sytuacja(luksusowy samochód i ten wspaniały chłopak,który siedział koło mnie )kojarzyła mi się z teledyskiem do piosenki "Gotta talk to you".Uśmiechnęłam się sama do siebie.Chłopak najwyraźniej to zauważył.
-Cieszysz się ,że tu jesteś?
-Oczywiście.To było moje marzenie.I...-zająknęłam się-Przepraszam za to na lotnisku...poniosło mnie...
Chłopak zaśmiał się przyjaźnie-Nie masz za co przepraszać,to było dość...miłe.
Spojrzeliśmy na siebie w tym samym momencie.Gdyby siedział obok mnie inny chłopak zapewne spuściłabym wzrok.Jednak przy Seung Rim czułam się swobodnie.Mimo,że znam go od niecałej godziny.Mimo ,ze jest moim idolem,i nie dorastam mu do pięt.Mimo,że od zawsze marzyłam o takiej chwili...
Obdarzyłam chłopaka szerokim uśmiechem,po czym...ziewnęłam.
Tak Emma ,bardzo romantycznie ...
Chłopak zaśmiał się głośno i powiedział-Tylko nie zasypiaj...


niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 3 cz.1

21 listopad,22:45
Ostatni raz sprawdzam walizki.Wszytskie ubrania i kosmetyki z moich półek zniknęły.
-Tylko pamiętaj-przestrzegałą mnie mama-uważaj na siebie i nie daj sie uwieść żadnemu skośnookemu!
Posłałam  mamie obrzydliwie sarkastyczny uśmiech i powędrowałam do łazienki.
Trzeba się umalować,no bo jak ja się tam im pokażę huh?
Zrobiłam kreskę eyelinerem,a dolną powiekę potraktowałam białą kredką.
Po raz ostatni rozczesałam te długie, blond kudły i wróciłam do pokoju.
-No mamo,już późno muszę się zbierać.O 24 mam samolot,a zanim tam dojedziemy z panem Elega...Park'iem...Panem Park'iem minie trochę czasu.
Mam uśmiechnęła się do mnie,zasiskając wargi-Kocham cię córeczko.Uważaj na siebie...
-Przeież nie będę tam sama,,,
-Tak wiem,tylko starsznie się o ciebie boję, wiesz?...Ale ..no już dobrze ,dobrze idź-Powiedziała całując mnie w czoło.
Przy drzwaich dodała jeszcze "Baw się dobrze".
Zeszłam,a raczej zbiegłam po schodach,budząc przy tym połowę sąsiadów.
Przed blokiem w samochodzie czekał pan Park i pani Martyna ("Ruda").
Zapakowałam moje dwie walizki i torby podróżne do bagażnika,a sama usiadłam na tylnim siedzeniu.
<Po Koreańsku>
-Gotowa?-spytał męższczyzna patrząc w tylnie lusterko.
Zamknęłam oczy i wziełam głęboki wdech-Gotowa.
***
Lot dłóżył się i dłużył, a ja zamiast spać i odpoczywać,uporczywie wpatrywałam się w okienko z nadzieją,że zaraz zobaczę Seul.W słuchawkach robrzmiewał głos Daesunga w piosence "I love you".
Ehh...kiedy w końcu dolecimy?Kończą mi się piosneki na MP3-ce.Nie mogę nawet spytać nikogo ile jeszcze czasu zosatło,bo wszystcy śpią...Taaak...znowu tylko ja nie moge zasnąć.Na myśl,że już za kilka godzin spotkam BigBang...miałam ochotę krzyczeć z radości.Tymczasem nie mogłam nawet się odezwać,by nie obudzić kogoś z moich towarzyszy.Zerknęłam przez malutkie okienko.W dole widziałam tylko mikroskopijne,aczkolwiek piękne światełka,które mieniły isę różnymi kolorami.
Po tym jak moi znajomi dowiedzieli się o wygranej,nagle zostałam bardzie lubiana.Zanczy "lubiana"-za fałszywych przyjaciół to ja dziękuję.Aczkolwiek miło jest być w ciągłym centrum uwagi.Co chwila ktoś się mnie pytał:"To jak sie ten zespół nazywa?'',"Będziesz w TV?Tak?A na jakim programie?","Powiedz coś po Koreańśku...".
Nagle z głośników rozległ się głos stewardessy.
-Za pięć minut będziemy lądować,proszę zapiąć pasy bezpieczeństwa.Mam nadzieję ,że lot był dla państwa przyjemny.Dziękuję i mam nadzieję,że następnym razem ,państwo również wybiorą naszą linię lotniczą.
Pan Park gwałtownie się obudził.
<Po Koreańsku >
-C-Co...?Już jesteśmy?-spytał rozkojarzony
-Tak,za chwilę lądujemy-zakryłam usta dłonią,by powsztrymać śmiech-Troszeczkę się pan...obślinił .
Pani Martyna w odróżneiniu ode mnie wybuchnęła głośnym śmiechem.
Męższczyzna szybko otarł usta ręką,i zaczerwieniony spojarzał się na mnie.
Obdarowałam go szerokim uśmiechem.
Już po paru minutach wylądowaliśmy.
Był to mój pierwszy lot samolotem.Przyznam szczerze trochę się bałam,ale było całkiem przyjemnie.